
- -------------------
- Krokowa
- Plan spotka?
REKOLEKCJE AD 2020 - katecheza 3
- Szczegóły
- Opublikowano: środa, 03, czerwiec 2020 08:00
REKOLEKCJE AD 2020
PAN JEZUS SZUKA WIARY
KATECHEZA 3
FARYZEUSZ I GRZESZNICA
( ?k 7, 36 – 50 )
Dobrze znamy Ewangeli? o zwiastowaniu, któr? czytamy w uroczysto?? Niepokalanego Pocz?cia Naj?wi?tszej Maryi Panny. Dzisiaj przeczytali?my inn?, która te? jest bardzo pi?knym zwiastowaniem. Która? to zreszt? Ewangelia czytana przez nas nie jest Dobr? Nowin?? A jakie? mo?e by? pi?kniejsze zwiastowanie ni? Dobra Nowina?
Pochylmy si? zatem nad tym niew?tpliwie fascynuj?cym fragmentem, który znowu daje nam okazj? do przyjrzenia si? spotkaniu Chrystusa z cz?owiekiem. Patrzyli?my ju? na setnika i jego odniesienie si? do Jezusa. Wczoraj obserwowali?my Jaira i t? nieznan? z imienia, jak?e m?dr? niewiast?, która si? dotkn??a Jezusa z wiar?.
Dzisiaj tak?e mamy okazj? spojrze? na kobiet? i m??czyzn?. Widzimy faryzeusza, cz?owieka bardzo religijnego, który zajmowa? si? rozwa?aniem Pi?cioksi?gu Moj?eszowego, stara? si?, aby jego ?ycie by?o jak najbli?sze Boga. I patrzymy na kobiet?, o której napisano, ?e: …prowadzi?a w mie?cie ?ycie grzeszne… (?k 7, 37). Nie wiemy, czy by?o to w Kafarnaum, czy jakie? inne miasto. W ka?dym b?d? razie dotychczasowe ?ycie tej kobiety by?o naznaczone dramatem grzechu, o którym s?yszeli?my w pierwszym czytaniu z Ksi?gi Rodzaju..
Ale oto w jej ?yciu nast?puje diametralna zmiana. A sta?o si? to z tego samego powodu, o którym rozwa?ali?my przez minione dwa dni. Setnik s?ysza? o Jezusie, obserwowa? Go, a kiedy pojawi? si? On w jego otoczeniu Jezusa w tak wa?nym momencie, bo pragn?? przecie? uzdrowienia swojego s?ugi – potrafi? do Jezusa dotrze?. Tak samo post?pili wczorajsi bohaterowie: Jair i niewiasta z t?umu. I to samo czyni równie? ta kobieta, nazwana grzesznic?: …dowiedziawszy si?, ?e go?ci w domu faryzeusza… (?k 7, 37)- natychmiast tam po?pieszy?a.
Ona patrzy?a na Jezusa z g??bi swojego grzechu i przede wszystkim dostrzeg?a w spotkaniu z Nim niezwyk?? mo?liwo?? ca?kowitego przeobra?enia swojej dotychczasowej egzystencji. I tak jak psalmista dramatycznie wzywa? Boga: Z g??boko?ci wo?am do Ciebie, Panie (Ps 130, 1), tak ona potrafi?a z g??bi swojego uwik?anego w grzech ca?ym sercem zwróci? si? do Jezusa. Na takie w?a?nie przeobra?enie Jezus czeka w ?yciu ka?dego z nas: ?e dojrzejemy do tego, ?eby ca?ym swoim sercem zwróci? si? do Niego, ?eby Mu zawierzy? bezwarunkowo! ?eby od tego momentu ju? tylko w Nim pok?ada? ca?? swoj? ufno?? – a nie w kimkolwiek innym czy w jakiejkolwiek rzeczy tego ?wiata. W?a?nie to si? dokona?o w tej niewie?cie, ona do tego dojrza?a wewn?trznie – takie rewelacyjne by?o jej spotkanie z Chrystusem. Przy ca?ym swoim grzechu, przy ca?ej swojej biedzie, tak si? w Niego wpatrzy?a, ?e czu?a nieodparcie, i? od t?d jej ?ycie b?dzie mia?o sens jedynie wtedy, kiedy si? Mu ca?kowicie odda. I co obserwujemy, je?eli nie ca?kowite oddanie si? cz?owieka Bogu ?! I co widzimy, je?eli nie prób? zado??uczynienia Bogu i dania Mu odt?d ca?ej siebie tak, jak mo?na da??! Obserwujemy jej p?acz, który jest serdecznym ?alem z powodu tego wszystkiego, co by?o w jej ?yciu dotychczas, a co potrafi?a w ?wietle Chrystusowym zobaczy? z ca?? ostro?ci? jako absolutnie niegodziwe! – nie tylko niegodne cz?owieka, ale tak?e uw?aczaj?ce Bogu, na którego obraz i podobie?stwo cz?owiek zosta? stworzony. Ona si? tak serdecznie zbli?a do Jezusa i ?zami swoimi obmywa Mu nogi, a w?osami swymi je ociera.
Jan Chrzciciel powiedzia?, ?e nie jest godzien rozwi?za? rzemyka u sanda?a Jezusowego (por. J 1, 27). Patrzmy, jak jest g??boka pokora tej kobiety kl?cz?cej u stóp Chrystusa, jaka jest jej m?dro??: ?e to! Jest w?a?ciwe miejsce cz?owieka. Ona nie tylko swymi ?zami obmywa Jego nogi i w?osami je wyciera, ale tak?e ca?uje Jego stopy. To jest najpi?kniejsza postawa, jakiej Jezus od nas oczekuje w relacji z nami; wszak jest to relacja przyja?ni i mi?o?ci. I jakie to jest pi?kne, gdy cz?owiek dostrze?e, ?e mo?e by? taki wzgl?dem Boga – ?e mo?e Go obdarza? poca?unkiem. Ona to czyni bezustannie; namaszcza Mu tak?e nogi. Fantastyczne spotkanie cz?owieka z g??bi jego grzechu z Bogiem. Czy to nie jest zwiastowanie? Czy to nie jest Dobra Nowina, ?e ?ycie ka?dego z nas mo?e zosta? tak przeobra?one: ?e mo?emy wreszcie ca?kowicie postawi? na Chrystusa?
I znowu, jakie to znamienne, ?e ta kobieta – przynajmniej w oczach faryzeusza – stoi na zewn?trz. On ni? pogardza. Jest zniesmaczony t? ca?? sytuacj?. A równocze?nie jest przez niego wzgardzony Pan Jezus. Bo to zawsze tak jest: je?li gardz? cz?owiekiem, to gardz? Bogiem – nawet jak Go zaprosi?em na posi?ek! (…) Gdyby on by? prorokiem, wiedzia?by, co to za jedna i jaka to jest ta kobieta … (?k 7, 39) – my?li sobie Szymon, faryzeusz. Dokonuje si? w jego sercu – w sercu cz?owieka religijnego! – totalny os?d: os?d Boga i os?d cz?owieka. Jak?e niegodny! Jak?e nieprzyzwoity!
Dochodzimy tutaj do drugiego bardzo wa?nego zwiastowania, które jest udzielone specjalnie faryzeuszowi Szymonowi. „Szymon” to znaczy: „Bóg wys?ucha?”. Szymon o nic nie prosi? Jezusa, niemniej zosta? wys?uchany w fantastyczny sposób. Okazuje si?, ?e ten, kto jest niby daleko od Jezusa, poza strukturami wspólnoty wierz?cych, mo?e tak fantastycznie rozpozna?, kim jest Jezus. A cz?owiek, który pozostaje wewn?trz wspólnoty wierz?cych, tak cz?sto ma kompletnie za?mione oczy. W?a?nie tak, jak ten faryzeusz. Dlaczego tak si? dzieje? Dlatego, ?e jest skoncentrowany na swoim „ja”. Szymon gra tutaj rol? sprawiedliwego, pobo?nego: on jeden wie! I ta jego rzekoma pobo?no?? wyra?a si? w os?dzie Boga i cz?owieka, w zlekcewa?eniu Boga i cz?owieka. To jest ?lepota, która cz?sto pokrywa nam, wierz?cym, oczy. Bóg w fantastyczny sposób wys?ucha? Szymona i zrobi? mu rachunek sumienia.
Tej kobiecie nie trzeba by?o robi? rachunku sumienia, bo ona go sobie zrobi?a sama. Jak?e fascynuj?ca w Chrystusie jest wola dialogu, której nic nie jest w stanie zwyci??y?, nawet ta bezczelna postawa cz?owieka, który zaprosi? Go na posi?ek, siedzi wobec Niego – a my?li o Nim ?le. Pan Jezus kompletnie nie zwraca na to uwagi, tylko tak ?agodnie go zagaduje: Szymonie, mam ci co? do powiedzenia…(?k 7, 40). Moi drodzy, przecie? to jest zachwycaj?ce! Wszak codziennie Pan Jezus mówi do ka?dego z nas. ?eby?my tylko chcieli zrozumie?! Czym?e jest modlitwa, je?eli nie us?yszeniem tego, ?e On mówi: „S?uchaj, mam ci co? do powiedzenia”? Czy? nie warto budzi? si? ka?dego poranka z radosn? ?wiadomo?ci?, ?e Jezus to do mnie mówi, i chcie? to us?ysze?? Przecie? modlitwa jest w?a?nie us?yszeniem tego i daniem natychmiastowej odpowiedzi: „Powiedz, Nauczycielu!”. Ale odpowiedzi autentycznej, p?yn?cej z serca, a nie z tym sarkazmem, z t? wy?szo?ci?, jak to wida? u faryzeusza. Wtedy Pan Jezus mówi, czyli otwiera mi oczy, zdejmuje z nich bielmo. Bo wcale nierzadko si? zdarza, ?e cz?owiek religijny i pobo?ny ma w?a?nie oczy zamglone i w ogóle nie dostrzega swojego grzechu, w ogóle nie widzi tego, co powinien zobaczy?. Pan Jezus t?umaczy to Szymonowi w sposób niezmiernie prosty: Widzisz t? kobiet?? Wszed?em do twego domu, a nie poda?e? Mi wody do nóg; ona za? ?zami obla?a Mi stopy i otar?a je swymi w?osami (?k 7, 44).
…nie poda?e? mi wody do nóg – co to jest? To by?a najbardziej zwyk?a czynno?? w tamtym klimacie, upalnym, suchym, gdzie si? proch unosi? w powietrzu. I kiedy cz?owiek wchodzi? do domu, to gospodarz podawa? wod? do obmycia. Co to, moi drodzy, jest w naszym rachunku sumienia, ?e ja nie poda?em Chrystusowi wody do nóg? To znaczy, ?e nie zrobi?em tego, co jest najbardziej zwyk??, codzienn? czynno?ci? wobec niego – a to jest w?a?nie modlitwa. I jak?e? trzeba si? nad tym zastanowi?, ?e Jezus mnie o to prosi! Jezus przychodzi, mówi, ?e ma co? do powiedzenia – a jest nieprzyj?ty, zlekcewa?ony. To jest w?a?nie to, ?e ja Mu nie podaj? wody do nóg. Ilekro? jest zaniedbana modlitwa, ilekro? ona nie jest autentyczna, nie jest spodziewaniem si? od Jezusa wszystkiego, i nie jest powiedzeniem Mu wszystkiego, wylaniem przed Nim swojego serca – ilekro? tak si? dzieje, ja nie podaj? Jezusowi wody do nóg. A przecie? Jego nogi s? tak utrudzone w?drówk? do mnie.
Pan Jezus t?umaczy dalej faryzeuszowi: Nie powita?e? mnie poca?unkiem; a ona, odk?d wszed?em, nie przesta?a ca?owa? stóp moich (?k 7, 45). Poca?unek dany Jezusowi. Przecie? ten poca?unek sk?adamy, ilekro? bierzemy do r?ki z szacunkiem ksi?g? Pisma ?wi?tego bo to jest Jego s?owo, to jest On sam! – i ca?ujemy j? podczas liturgii. Ilekro? przyst?pujemy do sakramentów ?wi?tych: do spowiedzi, do Komunii ?wi?tej, do namaszczenia chorych – On nas ca?uje i my Go ca?ujemy. No a najpe?niejszy wyraz ma to w Komunii ?wi?tej. Czy mo?e by? bardziej czytelny znak? Kiedy przyjmujemy Chrystusa, Jego Cia?o znajduje si? w naszych ustach. Co za poca?unek! Czy mo?e by? pi?kniejszy poca?unek na tym ?wiecie?
I wreszcie Pan Jezus mówi: G?owy nie nama?ci?e? Mi oliw?; ona za? olejkiem nama?ci?a moje stopy (?k 7, 46). Kiedy namaszczamy Jezusa? – W ka?dym dobrym czynie, który jest zgodny z Jego wol?. Ilekro? pe?nimy Jego wol?, namaszczamy Go olejkiem. Tym olejkiem s? nasze czyny, to jest wo?, która si? podnosi z naszego ?ycia i dociera do Zbawiciela.
Jest jeszcze to jedno wspania?e zwiastowanie w Ewangelii, której wys?uchali?my: …komu ma?o si? odpuszcza, ma?o mi?uje (?k 7, 47). Jeszcze jedno zwiastowanie i objawienie – a równocze?nie pokazanie nam kolejnego niebezpiecze?stwa. To nie chodzi o to, ?eby?my du?o grzeszyli, a potem do?wiadczali tego, co to znaczy, ?e nam Bóg odpuszcza. Chodzi o to, ?eby?my nie zacie?niali naszego serca. Je?eli dzi?ki ?asce Bo?ej ?yjemy zgodnie z tym, co On mówi, i nie pope?niamy grzechów ci??kich, ale mamy uchybienia, ?eby nas to nigdy nie sk?oni?o do tego, ?e Jezusa ma?o kochamy – ale ?eby?my Go kochali tym bardziej, ?e daje nam ?ask? dobrego ?ycia! Powinni?my Go za to stokro? bardziej mi?owa?!
Ewangelia dzisiejsza ko?czy si? tym samym stwierdzeniem Jezusa, co wczoraj i przedwczoraj: Twoja wiara ci? ocali?a, id? w pokoju (?k 7, 50).
Moi drodzy, módlmy si? , ?eby nasza wiara nas ocala?a. ?eby zawsze prowadzi?a nas do Jezusa, ?eby si? wyra?a?a coraz ?arliwsz? mi?o?ci? do Niego. Niech ona ro?nie zgodnie z tym, co mówi ?w. Pawe?: …wiara rodzi si? z tego, co si? s?yszy, tym za?, co si? s?yszy, jest s?owo Chrystusa (Rz 10, 17). S?yszymy s?owo Bo?e codziennie. Przez te trzy dni mieli?my okazj? s?ysze? je w zwi?kszonym wymiarze – w?a?nie po to, ?eby ros?a nasza wiara, a z ni? mi?o??. ?eby Bóg by? w nas uwielbiony – tak jak to si? dzia?o w ?yciu Maryi. Módlmy si? o to ?arliwie.
